uwagi : pytania / uwagi : komentarze
Na naszym forum mamy
4966 pytania
z udzielonymi odpowiedziami.
Ostatnio komentowane pytania
- Dlaczego niektórzy księża podczas posługi w Kościele są nieprzyjemni, a czasem wręcz obcesowi?
- Mam dziwne i dręczące głosy, co robić?
- Czy odmawianie nowenny pompejańskiej ma sens?
- Obce cywilizacje w biblii
- List o.Wiśniewskiego ws Kościoła
- wstrzemięźliwość poza granicą kraju i ...
- Wróżby andrzejkowe
Najczęściej komentowane pytania
- Dlaczego niektórzy księża podczas posługi w Kościele są nieprzyjemni, a czasem wręcz obcesowi?
- Nierozerwalność małżeństwa?
- Masturbacja
Najdłuższe wątki
Autorzy
Dlaczego Pan Bóg dopuszcza zło?
2009-11-27 20:58:00
Będę bardzo wdzięczna, jeśli któryś z Ojców zechce odpowiedzieć na nurtującą mnie rozterkę.
W ostatnich tygodniach zginęli tragicznie dwaj młodzi chłopcy - koledzy z klas moich córek, w wieku 19 i 16 lat. Modlę się o pociechę i ukojenie w bólu dla ich rodziców, (mówię, że "umiem wyobrazić sobie, co przeżywają", ale to oczywiście nieprawda, bo ja mam, dzięki Bogu, troje zdrowych dzieci), rodzeństwa i przyjaciół, którzy bardzo to przeżywają (to akurat widzę). I w czasie tych modlitw nachodzi mnie pytanie - przepraszam, że tak "kawonaławowo" je formułuję, ale prosto i szczerze:
"Panie Boże, czy nie lepiej by było, gdybyś, zamiast teraz pocieszać ich bliskich w bólu, po prostu nie zabierał im tych zmarłych? Gdybyś "nie dopuścił" do tych tragedii?"
Wiem, że podobne pytania zadają ludzie od wieków i zapewne nie ma nie odpowiedzi, ale mimo wszystko liczę na jakieś rozjaśnienie.
Pozwolę sobie zadać jeszcze jedno pytanie, związane z tym pierwszym. Mam trudności z uznaniem, że Bóg "zsyła" dobre i piękne rzeczy, bo musiałabym uznać także, że "zsyła" zło i nieszczęścia (tzn. nie "zsyła", a właśnie "dopuszcza"), a, rzecz jasna, uznać tego nie mogę i nie chcę. Ale skoro Pan Jezus zwyciężył Szatana przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, to czemu pozwala mu się odradzać?
Dziękuję bardzo, dziękuję również za ten portal i że Ojcowie zechcieli na nim odpowiadać na różne wątpliwości.
Z poważaniem
Magdalena Domaradzka
W ostatnich tygodniach zginęli tragicznie dwaj młodzi chłopcy - koledzy z klas moich córek, w wieku 19 i 16 lat. Modlę się o pociechę i ukojenie w bólu dla ich rodziców, (mówię, że "umiem wyobrazić sobie, co przeżywają", ale to oczywiście nieprawda, bo ja mam, dzięki Bogu, troje zdrowych dzieci), rodzeństwa i przyjaciół, którzy bardzo to przeżywają (to akurat widzę). I w czasie tych modlitw nachodzi mnie pytanie - przepraszam, że tak "kawonaławowo" je formułuję, ale prosto i szczerze:
"Panie Boże, czy nie lepiej by było, gdybyś, zamiast teraz pocieszać ich bliskich w bólu, po prostu nie zabierał im tych zmarłych? Gdybyś "nie dopuścił" do tych tragedii?"
Wiem, że podobne pytania zadają ludzie od wieków i zapewne nie ma nie odpowiedzi, ale mimo wszystko liczę na jakieś rozjaśnienie.
Pozwolę sobie zadać jeszcze jedno pytanie, związane z tym pierwszym. Mam trudności z uznaniem, że Bóg "zsyła" dobre i piękne rzeczy, bo musiałabym uznać także, że "zsyła" zło i nieszczęścia (tzn. nie "zsyła", a właśnie "dopuszcza"), a, rzecz jasna, uznać tego nie mogę i nie chcę. Ale skoro Pan Jezus zwyciężył Szatana przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, to czemu pozwala mu się odradzać?
Dziękuję bardzo, dziękuję również za ten portal i że Ojcowie zechcieli na nim odpowiadać na różne wątpliwości.
Z poważaniem
Magdalena Domaradzka
Witam,
niestety nie mam jakiejś jednej odpowiedzi na temat napięcia dobo-zło, które doświadczamy na co dzień.
Przypomina mi się Księga Hioba, gdzie zarówno przyjaciele Hioba jak i on sam, starali się poznać przyczynę niewyobrażalnych cierpień gorliwego Izraelity. Na końcu pojawia się sam Bóg, który jednoznacznie ucina wszelkie dyskusje i mówi, że człowiekowi nie jest dane pojąć jaki cel ma to co go spotyka. Bóg niczym nauczyciel wykłada Hiobowi całą historię stworzenia, na co ten odpowiada:
Wiem, że Ty wszystko możesz,
co zamyślasz, potrafisz uczynić.
Kto przesłania zamiar nierozumnie?
O rzeczach wzniosłych mówiłem.
To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem.
Posłuchaj, proszę. Pozwól mi mówić!
Chcę spytać. Racz odpowiedzieć!
Dotąd Cię znałem ze słyszenia,
obecnie ujrzałem Cię wzrokiem,
stąd odwołuję, co powiedziałem,
kajam się w prochu i w popiele. (Hi, 42 2nn)
Faktycznie Jezus zwyciężył śmierć i Szatana. I dzięki temu możemy mieć nadzieję, że ostatecznie zmartwychwstaniemy do życia. Co więcej Jezus cierpiał, po to abyśmy już nigdy nie byli sami w cierpieniu - co nie oznacza jednak, że cierpienie stało się łatwiejsze. Jednak to co najtrudniejsze w życiu to samotność w doświadczeniu zła. Jezus cierpiał abyśmy już nigdy nie byli samotni.
Pozdrawiam w Panu
zobacz komentarze [5]
niestety nie mam jakiejś jednej odpowiedzi na temat napięcia dobo-zło, które doświadczamy na co dzień.
Przypomina mi się Księga Hioba, gdzie zarówno przyjaciele Hioba jak i on sam, starali się poznać przyczynę niewyobrażalnych cierpień gorliwego Izraelity. Na końcu pojawia się sam Bóg, który jednoznacznie ucina wszelkie dyskusje i mówi, że człowiekowi nie jest dane pojąć jaki cel ma to co go spotyka. Bóg niczym nauczyciel wykłada Hiobowi całą historię stworzenia, na co ten odpowiada:
Wiem, że Ty wszystko możesz,
co zamyślasz, potrafisz uczynić.
Kto przesłania zamiar nierozumnie?
O rzeczach wzniosłych mówiłem.
To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem.
Posłuchaj, proszę. Pozwól mi mówić!
Chcę spytać. Racz odpowiedzieć!
Dotąd Cię znałem ze słyszenia,
obecnie ujrzałem Cię wzrokiem,
stąd odwołuję, co powiedziałem,
kajam się w prochu i w popiele. (Hi, 42 2nn)
Faktycznie Jezus zwyciężył śmierć i Szatana. I dzięki temu możemy mieć nadzieję, że ostatecznie zmartwychwstaniemy do życia. Co więcej Jezus cierpiał, po to abyśmy już nigdy nie byli sami w cierpieniu - co nie oznacza jednak, że cierpienie stało się łatwiejsze. Jednak to co najtrudniejsze w życiu to samotność w doświadczeniu zła. Jezus cierpiał abyśmy już nigdy nie byli samotni.
Pozdrawiam w Panu
2009-11-28 09:24:22
Magdaleno mysle,ze odpowiedz znajdziesz na stronie-objawienia Brygidy Szwedzkiej.Ojcowie musza sie opierac wylacznie na Pismie Sw ale ja jako osoba prywatna moge Ci tak poradzic.- bogdan -
2010-08-28 21:31:26
Wj 32:9-149. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku.
10. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem.
11. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką?
12. Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud.
13. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki.
14. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.
(BT)
I jak to zinterpretować?
- Marcin -
2010-09-01 12:57:00
1. Magdalenie"Panie Boże, czy nie lepiej by było, gdybyś, zamiast teraz pocieszać ich bliskich w bólu, po prostu nie zabierał im tych zmarłych? Gdybyś "nie dopuścił" do tych tragedii?"
Niewątpliwie jest to tragedia dla rodziców, niekoniecznie dla tych młodych ludzi. Mieli, statystycznie biorąc, całe życie przed sobą, ale nie wiemy jednak jakie by ono było. Poza tym nasza pretensja „czemu ich nie uratowałeś” jest wyrzutem „dlaczego nie zrobiłeś cudu dla nich”.
Brak cudownej interwencji nie przeczy temu, że jest Miłośnikiem Życia, Bogiem zbawiającym.
Warto współpracować z Bogiem (także przez modlitwę) w niesieniu pociechy rodzicom w ich bólu, aby przywrócił im zdolność do radości, wdzięczności, do dobrego przeżycia lat, które są przed nimi. To jest przywracanie im życia.
2. Marcinowi
Właściwie pytanie jest raczej do biblistów. Osobiście widziałbym rozumiem ten tekst w taki sposób:
Podobnie jak uznajemy, że potępienie nie jest karą przez Boga zadaną, ale realizacją wyboru człowieka, tak i „zło, jakie zamierzał zesłać” moglibyśmy rozumieć jako pozwolenie, aby Naród Wybrany zaszedł tam, dokąd idzie odchodząc od swego Boga.
Uważam jednak, że właściwą wymową tej sceny nie jest sprawa „zsyłania zła”, ale pokazanie skuteczności modlitwy Mojżesza, który wstawia się za Lud powołując się na obietnice Boga, na przymierze zawarte z Abrahamem.
Możemy tu w Mojżeszu widzieć figurę (zapowiedź) Chrystusa, który wstawia się za ludzkością i zawiera Nowe Przymierze, odwracając w ten sposób kierunek ludzkiej historii („zło nie będzie miało ostatniego słowa”).
- Wójt Kazimierz SJ -
2010-09-01 19:53:04
A dlaczego człowiek babrze się złem?- mariusz -
2010-09-02 01:54:16
Mariusz, moze stawiajac to pytanie lepiej odejsc od jego ogolnego wymiaru, a raczej zadac je konkretnie sobie np.:- dlaczego ja- czlowiek babrze sie zlem?
- skad wiem, ze to zlo?
- czy jestem w tej rzeczywistosci samowystarczalny? itp.
- ania -