seks w małżeństwie

Komentarze

  • 2013-12-19 08:40:44

    Ja tylko powiem, że zdrowa nauka katolicka szanuje intymność człowieka - zarówno sumienia, jak i cielesno-seksualną.
    - mc -
  • 2013-12-19 08:48:29

    Ja bym się skontaktowała z jakąś osobą, która by pomogła w interpretacji cyklu - np. ktoś z poradnictwa rodzinnego. Te osoby (wiem to z autopsji) są naprawdę świetnymi specjalistami (zwłaszcza te młode osoby). Są też książki, które npr znakomicie tłumaczą. A jeśli jest problem z temperaturą, bazuj na śluzu - on dużo mówi. Ja np. patrzę tylko na śluz, bo temp mam nieregularną i nie ma skoku.
    - Sylwia -
  • 2013-12-19 08:58:10

    Najprzejrzyściej te kwestie opisują na wiara.pl w zakładce "zapytaj", w dziale: pytania o katolicką etykę seksualną i w artykule: "Co wolno w małżeństwie?". Naprawdę warto przeczytać. Można też tam zadać pytanie, odpowiadają konkretnie i nie uciekają od tematu.
    - Monika -
  • 2013-12-19 09:46:52

    wasze ciala sa swiatynia Ducha Swietego.Jesli kochacie sie i traktujecie seks jako milosc i wzajemne obdarowywanie sie nia niezaleznie od tego jak to robicie nie widac w tym grzechu.Grzechem natomiast staje sie seks w momencie traktowania go jako uzywanie sobie.Poprostu musisz to rozwazyc
    - BJ -
  • 2013-12-20 01:13:09

    A ja polecam wpisać w wyszukiwarkę na tym forum "prezerwatywa" lub "antykoncepcja" i przeczytać odpowiedzi o. Wojciecha Żmudzińskiego (nie wszystkim się spodobają). Kościół nie może udzielić szczegółowej i obowiązującej wszystkich jednakowo odpowiedzi na pytanie: co wolno a czego nie. Trzeba zrozumieć ducha prawa a nie literę (patrz też wypowiedź BJ), bo będziemy podobni do faryzeuszy (lub starozakonnych liczących kroki w szabat).
    Co do npr, to mierzenie temperatury przy małym dziecku budzącym się w nocy nie ma żadnego sensu, jest niepotrzebnym obciążeniem. Najlepiej badać ślinę (zmienia się w cyklu tak samo jak śluz szyjkowy), ale do tego trzeba mieć taki mały mikroskop. Ślina w okresach płodnych krystalizuje i wyschnięta jej kropla pod mikroskopem(na szkiełku) tworzy "jodełkę" a w okresach bezpłodnych - jest po prostu nieregularną plamą. Swoją droga, zawsze mnie ciekawiło, dlaczego trenerzy npr polecają metody trudne i niewygodne a ta - taka prosta i obiektywna - zupełnie się nie przyjęła. Jak kto nie wierzy, to niech zrobi eksperyment - obserwuje ślinę i temperaturę (bądź śluz) jednocześnie.
    Dawniej można było kupić w aptece za grosze takie urządzonko wielkości szminki z płytką i regulowanym okularem - naniosło się palcem kroplę śliny - i za parę chwil - jak wyschła - odczyt pod światło (żarówka). Teraz się nie spotkałam z czymś takim. Chyba szkolny mikroskop by się nadał, ale ja już z tych problemów wyrosłam :)
    - Ter -
  • 2013-12-20 07:53:14

    do sylwia - jesli nie masz skoku to wg. metody rotzera nie masz tez owulacji tylko cykle bezowulacyjne, w okresie poporodowym temp nic ci nie powie, mierzy sie ja tylko po to zeby nie przegapic owulacji. jest reguła sluzu i szyjka, ale u mnie te dwie rzeczy sie nie pokrywaja i tak po porodzie moze byc - juz o to pytałam madrze3jszych. Po prostu to jest ciagle czas potencjalnie płodny i tyle.
    - autorka pytania -
  • 2013-12-20 09:17:21

    Dokładnie wiem, co czujesz. Mam troje dzieci, najmłodsze ma 4 miesiące i jak już myślałam, że rozgryzłam okres poporodowy, znowu się wszystko posypało (a jestem nauczycielem NPR). Nie stosujemy antykoncepcji ani form zastępczych, bo po prostu nie lubimy, ale gdyby nam to nie przeszkadzało, nie ukrywam, że pokusa byłaby duża. Chciałabym móc Ci odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania, ale po prostu nie wiem. Są jednak dwie rzeczy, które mi się nasuwają:

    1. Niezrozumienie z czego wynikają określone zasady moralne nie znosi odpowiedzialności za grzech, chociaż może ją zmniejszać.
    2. To bardzo dobrze, że Kościół nie określa z dużą ścisłością, co jest grzechem w konkretnym przypadku i jaki jest ciężar tego grzechu, pozostawiając to sumieniu małżonków. To my jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem za nasze wybory, wiem, że wygodniej nam byłoby zrzucić tę odpowiedzialność na kogo innego, ale na chrzcie została nam ofiarowana godność kapłańska (udział a kapłaństwie Chrystusa), a z nią bezpośredni przystęp do Boga. Wiąże się to z tym, że powinniśmy podejmować decyzje na modlitwie w obliczu Boga. Problem, który opisujesz jest głębszy, nie sprowadza się tylko do pytania "co jest grzechem", ale właśnie do tego wprowadzającego wiele zamieszania terminu "otwartość na życie". Jeśli mi wolno coś poradzić, aby zrozumieć naukę Kościoła na temat płodności małżeńskiej, dobrze by było abyście zafundowali sobie małżeńskie rekolekcje (niekoniecznie wyjazdowe, możecie je sami sobie zorganizować w domowym zaciszu) polegające na wspólnym (niekoniecznie jednoczesnym) medytowaniu określonych (dotyczących Waszej sytuacji) fragmentów Pisma Świętego, ewentualnie encykliki Humanae Vitae (dostępna za darmo online). Np. fragment o zwiastowaniu anielskim, słowa anioła do Józefa: "Nie bój się wziąć do siebie Maryi swej małżonki itd", fragment o tym, jak to Pan troszczy się o to, co mamy jeść i pić, z listów apostolskich o wzajemnym poddaniu się męża i żony, coś z Pieśni nad Pieśniami, ze ST o narodzeniu Mojżesza, o modlitwie faryzeusza i celnika... Wymieniłam tylko kilka, ale przychodzi mi do głowy znacznie więcej takich, które by się nadawały. Właściwie, jakiekolwiek byście wybrali - każdy Wam dużo powie o woli Bożej w stosunku do Waszego małżeństwa. Na tym polega dojrzałość w wierze, że rady mamy (Kościoła) traktuję jako mądre wskazówki, ale decyzje podejmuję sam, przeglądając się w lustrze miłujących oczu Boga. Jakimi On chciałby Was widzieć?
    3. Stosunek przerywany może nieść bardzo negatywne konsekwencje psychosomatyczne (np. depresja, impotencja).
    - Katarzyna -
  • 2013-12-20 22:29:22

    co to sa "formy zastepcze"?
    - wojtek -
  • 2013-12-20 22:38:38

    do Katarzyna
    dziękuję :) wie c wychodzi na to, ze wiesz więcej ni z jezuici ;) bo oni na żadne pytanie nie odpowiedzieli, więcej pośrednio odpowiedzieli na pytanie czy księża są szkoleni z npr - z tego wychodzi że nie są ;).
    u nas rekolekcje odpadają, chyba ze zrobię je sama, jak pisałam w pytaniu mój mąż jest na innym poziomie religijności niż ja. Nie niższym - tylko innym. Dla niego to by było dziwne (dla mnie też - ale zrobiłabym to razem). On narzeka jeśli musi iść w tygodniu do kościoła, bo jest np msza za zmarłego z rodziny lub właśnie rekolekcje, przy okazji każdych rekolekcji słyszę, że on nie mógłby tak codziennie chodzić do kościoła. Z resztą chodzi wtedy głównie po to, żeby pójść do spowiedzi. Wyszło to teraz, bo poszedł raz wyspowiadał się i więcej nie chciał - mimo że miał taką możliwość, wcześniej chodził bo chodziliśmy razem a teraz na zmianę chodzimy do kościoła. Z resztą właśnie z "seksu z własną żoną" (tak to nazywa) się nie spowiada, bo nie uważa tego za grzech. Co do stosunku przerywanego to właśnie odkryłam, że męczący dla męża i dlatego ostatnio znów się zgadzam na prezerwatywy.
    Czytałam u o. Knotza i wiele innych rzeczy co wynalazłam na internecie i wkurza mnie, że to są tak niejednolite opinie. Do tego stopnia, że widziałam nawet jedną na portalu zajmującym się kierownictwem duchowym, że ksiądz nazywał otwartością na życie sam fakt, że w danym małżeństwie pojawiło się dziecko. A kobieta pytała o podobne rzeczy jak ja. Między wierszami dało się wyczytać, że on się zgadza żeby to małżeństwo używało prezerwatyw. Nie zaufałam tej wypowiedzi, bo jednocześnie niedouczony co do do npr-u ksiadz napisał, że kobieta może zajść w ciąże w czasie niepłodnym ....
    Z kolei o. Knotz uzależnia dużo od orgazmu, a na "moim" forum była taka dyskusja i był wniosek z którym się zgadzam, że u kobiety nie ma czegoś takiego jak niezamierzony orgazm, jednak większość musi usilnie i celowo pracować żeby orgazm osiągnąć. Więc albo nie grzeszą bo "zadowolą" męża i same nie mają orgazmu, albo grzeszą zawsze grzechem ciężkim???? Wiem, że to już dzielenie włosa na czworo - ale takie mam wnioski (i nie tylko ja) po lekturze o. Knotza. No i nie zadowala mnie jego stwierdzenie, że ja się mogę zgadzać na seks z mężem i nie mieć grzechu ale on grzeszy. Jak on może grzeszyć - skoro totalnie tego nie czuje i nie rozumie?
    To są dość ważne i powszechne problemy, a jezuici nie odpowiedzieli :(. Zrozumieli z całej wypowiedzi tyko dwa słowa, "spowiedź" i "prezerwatywy" - to dość dołujące. Tym bardziej, że wcześniej kolega ksiądz nie wiedział sam co jest grzechem a co nie (pytałam się, żeby się upewnić - a on przekazał mi odpowiedź innego księdza - musiał się poradzić). No jak ja mam w tym bałaganie sama ocenić co jest grzechem a co ciężkim co lekkim?
    - autorka pytania -
  • 2013-12-20 22:49:03

    do ojców jezuitów
    Trochę was skrytykuje - z góry za to przepraszam, ale jestem już rozgoryczona.
    Wśród różnych rzeczy które ostatnio na ten temat czytałam (i które tylko pogłębiły zamęt w mojej głowie) był też artykuł porównujący stare i nowe Vademecum dla spowiedników. Pisało tam,, że obecnie spowiednik nie powinien sam wypytywać penitenta o tę stronę życia, ale że zamiast tego księża powinni pouczać o tych sprawach wiernych przy innych okazjach. Otóż mam 30 lat zawsze chodziłam na rekolekcje i NIGDY NIKT nie podjął tam takiego tematu.
    Są dwa bolesne momenty w życiu katolika w małżeństwie jeden jak się dowie o tej nauce i uświadamia sobie, że jego małżeństwo to najlepsza droga do potępienia, a drugi, kiedy okazuje się, że "mądrzejsi" czyli księża nie umieją nic poradzić na jego dylematy i problemy, i do tego nie wiedzą czasem co to w ogóle jest npr i jak się z tym żyje.
    - autorka pytania -
  • 2013-12-20 23:07:55

    przepraszam za krytykę właśnie przeczytałam odpowiedzi o. Żmudzińskiego, jednak coś wiecie o problemach małżeńskich :-). Dla mnie to ulga, że ktoś jednak coś wie i myśli.
    pozdrawiam
    - autorka pytania -
  • 2013-12-21 10:05:29

    Bardzo polecam poradnię Iner w Warszawie, w szczególności p.Ewę; można się z nimi skontaktować na różne sposoby,kontakt osobisty nie jest niezbędny.
    Są rzetelni i w moim odczuciu godni zaufania, na pewno otrzymasz tam wskazówki, które pomogą Ci pewniej poczuć się stosując npr.
    pozdrawiam

    - Monika -
  • 2013-12-21 12:00:55

    @ autorka pytania
    Porozmawiaj o tym z mężem. Przecież to najbliższa Tobie osoba, Twoje dylematy, nawet jeśli w jego opinii są wydumane, powinny być dla niego ważne. Nie z samej treści, ale dlatego, że Ty - jego żona - takie ma i męczą one Ciebie. Miłość zakłada uważność na wrażliwość drugiego człowieka i próbę zrozumienia jego potrzeb.
    Szukasz jasnej odpowiedzi - to wolno, a tego nie wolno.
    Św. Paweł powiedział "wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść".
    Zastanówcie się z mężem, co was buduje - wasze człowieczeństwo, ważne dla Ciebie i dla niego wartości, co jest waszym priorytetem, na czym chcecie budować życie, co was umacnia, a co powoduje konflikt. Szukajcie odpowiedzi razem.
    Czasami można rzeczywiście nie rozumieć jakiś wskazówek, ale czasami zasłanianie się "nie robię, bo nie rozumiem", "nie spowiadam się z seksu z żoną" może być jedynie wymówką. Warto to zbadać. Żeby zrozumieć trzeba chcieć i włożyć wysiłek.
    Na czym chcecie budować, tak aby nie dać się zwieść na manowce?

    Pozdrawiam i powodzenia życzę :)



    - wojtek -
  • 2013-12-22 23:30:50

    @Autorko Pytania :)

    Jeśli chcesz "porozmawiać" mejlowo na ten temat, to napisz do mnie na adres marana.tha"małpa"interia.pl
    - Katarzyna -
  • 2013-12-29 15:36:05

    Bóg jest Miłością
    wiara w Niego powinna rodzić w nas miłość

    druga rzecz - nieczystość pochodzi z serca,
    NPR można stosować jak antykoncepcje i być zamkniętym na nowe życie.

    jest jeszcze trzecia rzeczywistość..
    pewne rzeczy przyjmujemy na wiarę, bo przekraczają nasze możliwości poznania. taka postawa (mówię tu ogólnie), z czasem, może ukazać nam, pewną głębię .... spotkania
    - ktoś z cytowanego forum :) -
  • 2013-12-29 15:36:34

    stosunek przerywany nie jest w ogóle metodą zapobiegania poczęć, a wywoływania nerwic. do zapłodnienia nie potrzeba stosunku - wystarczy super płodny śluz i super plemniki (wiadomość od mojego lekarza, prof. ginekologii). Same obserwacje śluzu i LAM dają większą skuteczność w zapobieganiu ciąży.
    - Magda -
  • 2013-12-29 16:56:37

    do TER
    wszelkie urządzenia, monitory płodności to wsparcie w NPR, nie są jednak 100% pewne i nie powinny zastępować samobadania
    - do TER -
  • 2014-01-04 14:57:38

    osoby z mojego forum pomagają :) tutaj -> http://www.naturalnemetody.fora.pl/font-color-darkblue-inne-problemy-z-npr-color,11/o-knotz-wyrocznia,6567-525.html
    - autorka pytania -
  • 2014-01-05 03:43:31

    Przecież badanie śliny to też samobadanie - tylko mniej subiektywne, bo przy pomocy mikroskopu! Wygląd śliny (lub śluzu, tylko po co) pod mikroskopem w dniach płodnych rożni się w sposób nie dający się pomylić ze śliną w dniu niepłodnym. A badając śluz "ręcznie"- dużo łatwiej się pomylić, a, co najważniejsze, zmianę stwierdzamy później, jak już jest bardzo wyraźna. Nie mówię przecież o "jakimś" urządzeniu tylko o mikroskopie. To tak, jakby ktoś powiedział, że pantofelka lepiej obserwować gołym okiem, bo urządzenia (tu mikroskop) nie są w 100% pewne. Chyba bez sensu się komuś napisało.

    Jestem już starą babą, urodziłam dużo dzieci i o NPR w wydaniu tu (i gdzie indziej) prezentowanym nie mam dobrego zdania (i nie płynie to z niewiedzy). Moje zastrzeżenia:
    - Badanie śluzu i szyjki jest dla mnie w ogóle kuriozalne - kobieta nie jest maszynką do bycia płodną - niepłodną. Ma też swoje uczucia. Mnie to badanie upokarzało. Nie mówiąc o tym, że może prowadzić do masturbacji.
    - Mierzenie temperatury jest dobre do planowania poczęcia bądź nie, ale wyłącznie pierwszego dziecka. Karmienie w nocy, kilkakrotne wstawanie do dziecka, budzenie się na jego płacz, możliwe podwyższenie temperatury z powodu nawet niewielkiego i niezauważonego stanu zapalnego piersi - to wszystko sprawia, że mierzenie przy małym dziecku nie jest w ogóle miarodajne. Poza tym, przy bardzo nieregularnych i długich cyklach ( ja takie miałam całe życie)- okres potencjalnie płodny (wyliczany metodą termiczną) potrafił trwać i 3 miesiące. Stosowanie NPR w wydaniu : temperatura i samobadanie palpacyjne nie pomaga zachowywać wtedy wstrzemięźliwości, bo skupia uwagę na organach płciowych, wymaga ich dotykania itd. Przepraszam, że tak piszę brutalnie i wprost, ale dziwię się, że nikt o tym nie mówi i nie zauważa tego. Instruktorzy NPR i zalecenia KK traktują tu kobietę jako istotę aseksualną, takie urządzenie, które jakoś tam działa i można to sobie posprawdzać.
    Ciekawe, co by powiedział mężczyzna (np. ksiądz) komu by nakazano wstrzemięźliwość przy jednoczesnym zaleceniu, żeby codziennie wieczorem skupiał uwagę na swoich genitaliach - obserwował ich wygląd, kształt, dotykał itp. Kuriozalne, prawda? No, a nam się właśnie to zaleca.
    - Gdzie tu w ogóle jest miejsce na miłość małżeńską? Mówi się, że okresy wstrzemięźliwości mogą ją wzmacniać - to prawda, ale wyłącznie wtedy, gdy jedna ze stron nie wymusza ich na drugiej - czyli musi być pełne porozumienie i wzajemne zrozumienie małżonków w tych kwestiach. No i 100% zaufanie męża do żony (żeby nie zaczął podejrzewać, że NPR jest wymówką i pretekstem do unikania współżycia). W każdej innej sytuacji - nie oszukujmy się - doprowadza do niedomówień, pretensji, ukrytych żali. Nie mówię przecież o kilkudniowej abstynencji a o wielotygodniowych "niebezpiecznych" okresach. Wydaje mi się (ale na pewno wymaga to badań a u poszczególnych kobiet obserwacji i porównania np. z temperaturą przez kilka cykli), że badanie śliny (pod mikroskopem) pozwoliłoby ograniczyć okresy przymusowej abstynencji do właściwych dni płodnych. Przy braku płodnego śluzu - nie ma możliwości zapłodnienia - a mikroskop jest tu bardzo czuły. Badając ślinę (trzeba odczekać od jedzenia lub picia min. kwadrans) a nie śluz - nie zaburza nam badania stany zapalne pochwy czy nietypowa wydzielina wywołana innymi czynnikami. Naprawdę polecam zainteresować się tym tematem - szczególnie panie, które są instruktorami NPR. Naprawdę, nie urodziłyśmy się kobietami za karę. Pozdrawiam serdecznie.
    Dlatego jedynie słusznym wydaje mi się stanowisko prezentowane uprzednio na tej stronie (o. Żmudziński ale nie tylko), że dobre jest to, co służy miłości, a złe to - co dzieli.
    - Ter -
  • 2014-02-21 13:10:03

    Co powiedzialy dzisiaj Jezus o metodzie NPR?

    Jak to bylo w czasach Jezusa?
    - Marta -